Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. To co często wydaje się przekleństwem, może stać się czymś bardzo wartościowym. Ks. Piotr Pawlukiewicz podaje wiele takich przykładów,które zmieniają nasz sposób myślenia o tym, co talentem jest, a co nim nie jest.
o talentach (Mt, 25, 14-30). Pytanie, jakie są podobieństwa tej przypowieści do przedstawionego filmiku. Jakie były talenty ks. Jana. Następnie zadaje pytanie o talenty uczniów. Polecenie zapisania w zeszytach tematu lekcji. Kolejną czynnością jest pytanie prowadzącego: co to jest powołanie. Po odpowiedziach dzieci nauczyciel pyta, kim
Właściwa Msza św., adresowana do dzieci, jest sprawowana w naszym kościele o godz. 11.30. Kilka minut przed Eucharystią jest modlitwa różańcowa jako przygotowanie do Mszy św. Jest także kazanie dla dzieci – zazwyczaj dialogowane, losowanie atrakcyjnych nagród oraz quizy religijne.
"Kto popełnia grzech jest niewolnikiem grzechu""I dam Wam serce nowe i nowego Ducha tchnę do Waszego wnętrza!" :-)
Manna z Nieba: Ile kosztuje przebaczenie? czyli 77 razy - Kazanie dla dzieci 24 Niedziela Zwykła rok A 2023 (przypowieść o niemiłosiernym słudze) ile razy ma
Zapytaj swoich najbliższych, do czego ich zdaniem masz talent, kiedy i w czym ich zaskoczyłeś, swoją pomysłowością, pozytywną reakcją, czymś co samodzielnie wykonałeś. Zdanie na nasz temat kogoś, kto stoi obok, może okazać się na wagę złota. 5. Zrób test 16 osobowości. W Internecie znajdziesz sporo testów, większość z
kRr8WNm. Co wybrać z czterech ewangelii? Miejmy świadomość, że cokolwiek wybierzemy zostaniemy ukamienowani przez zwolenników tego co pominęliśmy. Coś jednak trzeba wybrać, czyli mówiąc inaczej, trzeba masę rzeczy pominąć. Zacznę od wyboru, który już podjąłem. Przygotowując materiały dla rodzin pierwszokomunijnych przyjąłem, że strony dla dziecka opowiedzą historię Jezusa od Jego narodzin do śmierci i zmartwychwstania. Ze względów formalnych musiało to być zmieszczone w 22 odcinkach. W materiałach dla dziecka dany moment historii jest krótko streszczony a następnie jest zachęta, by tę historię obejrzeć w komiksie oraz zajrzeć do Pisma Świętego i przeczytać dany fragment ewangelii. Chciałem pokazać najważniejsze momenty życia, człowieczeństwo i boskość, cuda i przypowieści. Chciałbym, by “Dobra Nowina dla dzieci”, była kompatybilna z programem “Z mamą i tatą do Pierwszej Komunii”. Zatem te fragmenty na pewno znajdą się w wypisach: Narodzenie Łk 2,1-21 Dwunastoletni Jezus Łk 2,41-52 Chrzest Pana Jezusa i kuszenie na pustyni Mt 3,1-17 i Mt 4,1-11 Cud w Kanie Galilejskiej J 2,1-11 Jezus uzdrawia niewidomego żebraka Łk 18,35-43 Jezus uzdrawia paralityka i odpuszcza mu grzechy Mk 2,2-12 Jezus rozmnaża chleby Mt 14,13-22 Jezus uzdrawia dziesięciu trędowatych Łk 11,11-18 Wskrzeszenie Łazarza J 11,1-57 Przypowieść o siewcy Mt 13,1-23 Góra przemienienia Mt 17,1-13 Przypowieść o nieprzebaczającym słudze Mt 18,21-35 Wyrzucenie kupców ze świątyni J 2,13-24 Wdowa, która oddała wszystko Łk 21,1-4 Przypowieść o dobrym Samarytaninie Łk 10,25-37 Przypowieść o faryzeuszu i celniku Mt 17,1-13 Jezus wjeżdża na osiołku do Jerozolimy Mk 11,1-11 Ostatnia Wieczerza Mt 26,17-30 Piotr zapiera się Jezusa Mt 26,30-75 Jezus przed Herodem i Piłatem Łk 23,1-25 Jezus ukrzyżowany i umiera Łk 23,26-56 Jezus zmartwychwstaje Mt 28,1-10 W tych samych materiałach znajdują się też propozycje religijnych rozmów. Niektóre z nich wprost nawiązują do Pisma Świętego. Niektóre są w wykazie wyżej, inne nie. Te “inne” powinny także wejść do wypisów. Są to: Przypowieść o zaginionej owcy Łk 15,3-7 Panny roztropne i głupie Mt 25,1-13 Przypowieść o Synu Marnotrawnym Łk 15,11-25 Początek publicznego nauczania nauczania Mk 1,14-15 Sąd ostateczny Mt 25,31-46 Czego nie ma a powinno się znaleźć, moim zdaniem: Zwiastowanie Łk 1,26-38 Uciszenie burzy na jeziorze Mt 8,23-27 Początek publicznego nauczania nauczania powinien być poszerzony o powołanie pierwszych uczniów – czyli nie Mk 1,14-15 a Mk 1,14-20 Zatem roboczy wykaz wypisów wygląda tak: (na czerwono wstawiam wasze propozycje) Zwiastowanie Łk 1,26-38 [TUTAJ] Narodzenie Łk 2,1-21 [TUTAJ] Pokłon mędrców i ucieczka do Egiptu Mt 2,1-23 Dwunastoletni Jezus Łk 2,41-52 Chrzest Pana Jezusa Mt 3,1-17 Kuszenie na pustyni Mt 4,1-11 Początek publicznego nauczania nauczania i powołanie pierwszych uczniów Mk 1,14-20 Cud w Kanie Galilejskiej J 2,1-11 Jezus uzdrawia niewidomego żebraka Łk 18,35-43 [TUTAJ] Jezus uzdrawia paralityka i odpuszcza mu grzechy Mk 2,2-12 Jezus rozmnaża chleby Mt 14,13-22 Jezus uzdrawia dziesięciu trędowatych Łk 11,11-18 Wskrzeszenie Łazarza J 11,1-57 Uciszenie burzy na jeziorze Mt 8,23-27 [TUTAJ] Jezus uczy dawania jałmużny i modlitwy “Ojcze nasz Mt 6,1-15 Jezus błogosławi dzieci oraz bogaty młodzieniec Mk 10,13-22 Przypowieść o siewcy Mt 13,1-23 Przypowieść o zaginionej owcy Łk 15,3-7 Przypowieść o Synu Marnotrawnym Łk 15,11-25 [TUTAJ] Panny roztropne i głupie Mt 25,1-13 Przypowieść o nieprzebaczającym słudze Mt 18,21-35 Przypowieść o talentach Mt 25,14-30 Góra przemienienia Mt 17,1-13 Wyrzucenie kupców ze świątyni J 2,13-24 Wdowa, która oddała wszystko Łk 21,1-4 Przypowieść o dobrym Samarytaninie Łk 10,25-37 Przypowieść o faryzeuszu i celniku Mt 17,1-13 Sąd ostateczny Mt 25,31-46 Jezus wjeżdża na osiołku do Jerozolimy Mk 11,1-11 Ostatnia Wieczerza Mt 26,17-30 Piotr zapiera się Jezusa Mt 26,30-75 Jezus przed Herodem i Piłatem Łk 23,1-25 Jezus ukrzyżowany i umiera Łk 23,26-56 Jezus zmartwychwstaje Mt 28,1-10 Wniebowstąpienie Mk 16,9-20 Sam widzę, że nie jest to idealne, ale czekam na wasze opinie.
Przypowieść o talentach (Mt 25, 14-30) To historia o człowieku, który wyruszał w podróż i wezwał do siebie swoje sługi, by każdemu dać talenty. Jeden dostał pięć talentów, drugi - dwa, trzeci natomiast jeden. Ten, który otrzymał najwięcej, puścił pieniądze w obrót (zainwestował) i pomnożył majątek. Podobnie postąpił drugi sługa. Jednak trzeci rozkopał ziemię i schował jeden talent. Po przyjeździe pan ucieszył się słysząc, że dwaj słudzy pomnożyli jego pieniądze. Wyrzucił natomiast tego, który nie zainwestował talentów, ponieważ uznał, że ten zmarnował okazję. Znaczenie uniwersalne: Za życia Jezusa słowo „talent” miało zupełnie inne znaczenie niż to, którego dziś używamy. Wydaje się jednakże, że to tłumaczenie przypowieści ma głębszy sens. Talent był jednostką wagi i wynosił około 35 kilogramów. Tak więc jeden talent srebra był naprawdę olbrzymią sumą. Dziś mówimy o talentach, które Bóg daje każdemu człowiekowi. Z całą pewnością człowiek nie powinien być zazdrosny o talenty innych, ale te, które posiada, musi rozwijać. Naturalnie Bóg oczekuje przede wszystkim rozwoju duchowego i emocjonalnego.
Przejdź do zawartości Zostań Członkiem Talentu Temat miesiąca1. POCZĄTEK2. PLANOWANIE3. PRACOWNICY4. PODATKI5. DŁUGI6. KONKURENCJA7. INWESTYCJE2021StyczeńLutyMarzecKwiecieńMajCzerwiecLipiecSierpieńWrzesieńPaździernikListopadGrudzień2020SAMOPRZYWÓDZTWOPRZYWÓDZTWONASTAWIENIEPOKORAODWAGAPASJA SŁUŻBYZAANGAŻOWANIE W WIĘKSZY CELAKTYWNOŚĆ KONTROLOWANAPOSTAWA OBFITOŚCIAktualnościArtykuły/wideoO nasKalendarz wydarzeń Przypowieść o talentach: Biblia i przedsiębiorcy Przypowieść o talentach: Biblia i przedsiębiorcy Pokaż większy obrazek Przypowieści Chrystusa uczą wiekuistych prawd, jednocześnie jednak udzielają nam niezwykle praktycznych nauk o doczesnych przedsięwzięciach. W Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 25, 14–30) znajdujemy przypowieść o talentach. Tak jak wszystkie biblijne przypowieści ma ona wiele znaczeń. Jej istota odnosi się do tego, w jaki sposób korzystać mamy z Bożych łask. W odniesieniu do świata materialnego jest to opowieść o kapitale, inwestycji, przedsiębiorczości i właściwym używaniu bogactwa i środków gospodarczych. Jest też ona jawnym obaleniem zapatrywań ludzi widzących sprzeczność między prosperowaniem w interesach a przykładnym życiem chrześcijanina. Pewien bogacz przed wyruszeniem w długą podróż przywołał do siebie swych trzech służących. Zażądał, aby podczas jego nieobecności opiekowali się oni jego majątkiem. Krytycznie ocenił osobiste cechy każdego ze sług, tak że dał jednemu z nich pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden — każdemu według zdolności. Po czym wyruszył w drogę. Przed sługami otworzył się świat możliwości dla ich przedsiębiorczości i inwestycji. Ten sługa, który otrzymał pięć talentów został przedsiębiorcą i zarobił pięć następnych. Ten, który otrzymał dwa, postąpił podobnie i zarobił dwa następne talenty. Trzeci sługa, który otrzymał jeden talent, zakopał własność swego pana w ziemi. Kiedy pan powrócił, pierwszy podszedł do niego ten, który otrzymał pięć talentów. „Panie,” — rzekł on — „przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. „Dobrze, sługo dobry i wierny” — odpowiedział pan. — „Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana.” Następnie zbliżył się do pana sługa, który otrzymał dwa talenty. „Panie,” — rzekł on — „Przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Pan nagrodził go w podobny sposób. Wreszcie podszedł do pana ten, który otrzymał jeden talent. „Panie,” — powiedział on — „wiedziałem żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność”. Odpowiedź pana była szybka i surowa: „Sługo zły i gnuśny! Widziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność.” Pan rozkazał odebrać talent leniwemu słudze i dać temu, który miał ich dziesięć. „Każdemu bowiem, kto ma,” — powiedział pan — „będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz — w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” Nie jest to przypowieść, którą byśmy często słyszeli z ambony. W naszych czasach wciąż myśli się w kategoriach etyki socjalistycznej, według której przedsiębiorczość i odnoszenie zysku są podejrzane i nie zasługują na pochwałę. Tymczasem owa przypowieść całkiem jasno łączy znaczenia i nauki etyczne z pojmowaniem odpowiedzialności człowieka w sprawach gospodarki. Bliższe spojrzenie Słowo „talent” w omawianej przypowieści ma dwa znaczenia. W węższym znaczeniu oznacza ono jednostkę monetarną o największej wartości dla wszystkich czasów. Biblista John R. Donovan SI podaje, że jeden talent równał się 15-letniemu wynagrodzeniu przeciętnego robotnika. Stąd wiemy, że suma dana każdemu słudze była znaczna. W szerszym znaczeniu pojęcie talent odnosi się do wszystkich darów, jakie Bóg nam dał dla naszego użytku. Definicja ta obejmuje wszystkie dary naturalne, duchowe i materialne. Zaliczają się do nich i nasza natura i dane nam środki — zdrowie, inteligencja i wykształcenie, pieniądze, mienie i szanse. Jedną z prostych nauk wynikających z przypowieści o talentach jest to, że odnoszenie korzyści z naszych zasobów, rozumu i pracy nie jest niemoralne. Co więcej, w przeciwieństwie do osiągania zysków ponoszenie strat, czyli marnotrawstwo bogactwa, szczególnie z powodu braku inicjatywy, jest postępowaniem złym. Chrystusowa przypowieść według św. Mateusza implikuje ówczesne rozumienie właściwego sposobu gospodarowania pieniędzmi. Prawo rabiniczne traktowało zakopywanie pieniędzy jako najlepszy sposób zabezpieczenia ich przed kradzieżą. Jeżeli osoba obdarowana pieniędzmi zakopała je zaraz po ich otrzymaniu, była wolna od odpowiedzialności za nie, cokolwiek by się z nimi stało. Przeciwnie było z pieniędzmi zawiązanymi w chusty. Kto pieniądze powierzone zawiązał w chustę, musiał pokryć straty, poniesione z powodu niewłaściwego dbania o depozyt. Jednak w powyższej przypowieści pan sług całkowicie zmienił rabiniczny sposób rozumowania. Uznał on nieużywanie talentu, a więc transakcję o wyniku zerowym pod względem korzyści, za stratę, gdyż uważał, że kapitał winien przynosić zysk. W tym sensie uznał on, że „czas to pieniądz (lub korzyść)”. Przypowieść ta również zawiera lekcję na temat jak powinniśmy używać zdolności i środków danych nam przez Boga. Według Księgi Rodzaju Bóg dał Adamowi ziemię, aby ten po wkładzie pracy korzystnie jej używał. Podobnie w omawianej przypowieści pan oczekiwał, że jego słudzy szukać będą materialnych korzyści: zamiast pasywnego zabezpieczenia otrzymanych pieniędzy mieli je inwestować. Gnuśność sługi, który otrzymał jeden talent, rozgniewała pana. A więc Bóg nakazuje nam używanie naszych talentów do celów produktywnych. Przypowieść ta podkreśla potrzebę pracy i tworzenia jako przeciwieństwo gnuśności. W poszukiwaniu zabezpieczenia swej przyszłości W ciągu całej historii ludzkości ludzie próbowali tworzyć instytucje, które miały ich chronić przed wysiłkiem i ryzykiem, tak jak próbował tego niefortunny sługa. Wysiłki takie znane są od czasów starożytnych Grecji i Rzymu o rozbudowanych systemach opieki społecznej, aż do totalitaryzmu sowieckiego i do komun luddytów [52] lat 1960-tych. Od czasu do czasu wysiłki te były przyjmowane jako chrześcijańskie rozwiązania problemu niepewnej przyszłości. Jednak w przypowieści o talentach dzielność pierwszego sługi w obliczu nieznanej przyszłości została wynagrodzona poprzez otrzymanie przez niego największej sumy. Zaryzykował on powierzone mu pięć talentów w interesach i przez to zyskał pięć następnych. Byłoby dla niego bezpieczniej zainwestować te pieniądze w banku i zarobić procent od kapitału. Za wiarę w swego pana pozwolono mu zatrzymać to co zostało mu powierzone i to co zarobił oraz zyskał część zadowolenia swego pana. Omawiana przypowieść implikuje moralny obowiązek stawiania czoła niepewności na drodze przedsiębiorczości. Nikt nie jest w tym lepszy niż przedsiębiorca. Dużo wcześniej niż dowie się, czy uzyska coś ze swej inwestycji czy pomysłu, ryzykuje swój czas i własność. Musi wypłacić wynagrodzenia swym pracownikom zanim jest w stanie upewnić się co do tego, czy właściwie przewidział przyszłe wydarzenia. Tworząc nowe przedsiębiorstwo otwiera on przy tym swoim pracownikom drogę do zarobku i do zdobywania kwalifikacji zawodowych. Przypowieść o talentach Dlaczego więc przedsiębiorcy często bywają piętnowani jako niegodni słudzy Boga? Wielu duchownych myśli i postępuje tak, jak gdyby używanie przez biznesmenów posiadanych środków i talentów w celu realizowania zysku było niemoralne, choć w świetle przypowieści o talentach takie nastawienie do ludzi interesu nie powinno mieć miejsca. Leniwy sługa uniknąłby ponurego losu będąc choćby nieco przedsiębiorczym. Gdyby spróbował zainwestować dane mu pieniądze i nawet stracił część inwestycji, nie zostałby potraktowany tak surowo, gdyż wykazałby się działalnością dla swego pana. Przedsiębiorczość a chciwość Religia winna zacząć rozpoznawać w przedsiębiorczości to, czym ona jest — powołaniem. Zdolność osiągania powodzenia w handlu, przemyśle, inwestycjach bankowych itp. jest talentem. Tak jak i innych Bożych darów nie należy go marnotrawić, ale w pełni używać ku chwale Boga. Krytycy często łączą kapitalizm z chciwością. Jednak podstawą natury powołania kapitalisty jest koncentrowanie się na potrzebach konsumentów. Aby osiągnąć powodzenie, przedsiębiorca musi służyć ludziom. Chciwość jest pokusą duchową grożącą wszystkim, bez względu na stan materialny, zawód czy powołanie. Owo określenie zawiera w sobie element proporcjonalności i oznacza nieumiarkowaną lub nienasyconą żądzę materialnego zysku niezależnie od naszej zamożności. Żądza ta jest nieumiarkowana, gdy bierze górę nad moralnymi i duchowymi sprawami człowieka. Przypowieść o talentach bardzo wyraźnie mówi, że bogactwo jako takie nie jest niesprawiedliwe: przecież pan obdarzył jednego sługę większym bogactwem niż pozostałych. Gdy celem używania zdolności przedsiębiorczych jest osiąganie zysku, to nie jest to przejaw chciwości, lecz właściwe użycie talentów. Aby potępić zysk, wielu duchownych faworyzuje różne państwowe redystrybucje i wyrównywania dochodów wśród społeczeństwa. Powszechna opieka lekarska, większe wydatki na cele opieki socjalnej, wyższa stopa opodatkowania bogatych, wszystko to promowane jest w imię etyki chrześcijańskiej. Ostatecznym celem takich redystrybucji jest równość materialna, tak jak gdyby nierówności istniejące pomiędzy ludźmi były z gruntu niesprawiedliwe. A przecież Chrystus nie tak mówi w przypowieści o talentach. Pan powierzył każdemu ze swych sług talenty według ich zdolności. Jeden sługa otrzymał pięć talentów, podczas gdy inny otrzymał tylko jeden. Ten, który otrzymał najmniej, nie zyskał uznania pana z powodu nie wykorzystania tego, co dostał, w przeciwieństwie do pozostałych sług. Z przypowieści tej wynika wniosek, że wyrównywania finansowe lub redystrybucja środków materialnych nie są moralnie właściwe. Indywidualne talenty i środki, które każdy z nas posiada nie są wrodzoną niesprawiedliwością. Nierówności pomiędzy ludźmi zawsze będą istniały. Moralny system to taki system, który potrafi te nierówności rozpoznać i pozwala każdej osobie na pełne używanie swoich talentów. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za wykorzystywanie zdolności, którymi zostaliśmy obdarzeni. Naukę płynącą z omawianej przypowieści możemy również odnieść do polityki socjalnej. W istniejącym u nas systemie praca ludzi jest opodatkowana w celu zapewnienia pomocy tym, którzy nie pracują. Często słyszymy, że „nie ma pracy” dla wielu biednych. Jednakże praca zawsze jest. Człowiek z dwiema zdrowymi rękoma może znaleźć pracę za niską stawkę, podejmuje jednak — w naszym systemie pomocy socjalnej — decyzję, że nie będzie pracował. Nasz system pomocy socjalnej zniechęca do pracy i stwarza zachęty do ubiegania się o pomoc — chyba że jest do podjęcia praca, która daje odpowiednio więcej dochodu niż oferuje pomoc państwowa. Bóg nakazuje wszystkim ludziom używanie talentów, które otrzymali, jednak pomimo tego, w imię wsparcia biednych i bezrobotnych, system pomocy socjalnej zachęca ludzi, aby pozwalali zanikać swym wrodzonym zdolnościom, a nawet skłania do ich ukrywania. W powyższy sposób popieramy grzech. Przypowieść o talentach implikuje, że bezczynność lub marnowanie zdolności przedsiębiorczych pobudza gniew Boga. Ostatecznie, trzeci sługa nie roztrwonił pieniędzy swego pana, lecz po prostu ukrył je w ziemi, jak na to zezwalało prawo rabiniczne. Szybkość reakcji jego pana jest więc zaskakująca. Nazwał tego sługę „złym i gnuśnym” i wygnał go na zawsze. Najwidoczniej nie tylko lenistwo sługi ściągnęło gniew na jego głowę; sługa ów przecież nie okazał skruchy, a za swą nieudolność obwiniał pana. Jego wymówką było to, że uważał swego pana za twardego i wymagającego człowieka, pomimo iż ten obdarzył go poważnymi funduszami. Biblista John Meir wyjaśnia: „bojąc się porażki, nawet nie spróbował odnieść sukcesu”. Przypowieść ta również mówi nam coś o gospodarce w ogóle. Pan wyruszył w podróż pozostawiając osiem talentów; po jego powrocie było ich piętnaście, nie jest to więc przypowieść o zysku zerowym. Mimo że jeden zyskuje, inny nie traci. Zysk pierwszego sługi nie zmniejsza możliwości zysku trzeciego, co jest prawdziwe i w dzisiejszej ekonomii. W przeciwieństwie do tego, co niekiedy bywa głoszone z ambony, sukces bogatego nie odbywa się kosztem biednego. Gdyby sługa, któremu się najlepiej powiodło, skrzywdził innych, jego pan by go nie pochwalił. Mądre użycie środków na inwestycje i na zarobek w postaci procentów od kapitału nie tylko jest słuszne z punktu widzenia jednostki, pomaga również innym w gospodarce rynkowej. Jak mawiał John Kennedy: „fala przypływu podnosi wszystkie łodzie”. Podobnie bogactwo narodów rozwiniętych gospodarczo nie powstało kosztem narodów rozwijających się. Przypowieść Jezusa o talentach odnosi się do otwartej i wolnej gospodarki. Często chrześcijanie o lewicowych skłonnościach cytują słowa Jezusa: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”. Wypowiedź ta przeraziła Jego uczniów i zastanawiali się oni „któż więc może się zbawić?”. Jezus odpowiedział na ich obawy: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”. Nie oznacza to, że nasz sukces materialny będzie przyczyną niedopuszczenia nas do nieba, ale implikuje to konieczność uporządkowania naszego życia tak, aby sprawy materialne nie zajmowały w nim pierwszego miejsca. Nasza troska odnośnie Boga winna być podobna do tej jaką przejawiali dobrzy słudzy w sprawach swego pana, gdy gospodarzyli dla zysku jego mieniem. Prawdą pozostaje to, że bez względu na wszystkie nasze ziemskie dobra i czyny, polegamy całkowicie na Bogu w uzyskaniu zbawienia. W gospodarce jest inaczej. Tu, by osiągnąć dobrobyt, zależymy prawie całkowicie od przedsiębiorczości, inwestycji i podejmowania ryzyka. Powinniśmy spojrzeć krytycznie na to, w jaki sposób nasza kultura odnosi się do przedsiębiorczości. Prasa zajmująca się gospodarką i finansami wciąż pisze o sukcesach różnych przedsiębiorców. Bohaterem często bywa myślący o przyszłości, dzielny i sympatyczny przedsiębiorca, w pewnym stopniu przypominający wspomnianego sługę, który otrzymał pięć talentów. Jednocześnie jednak część duchowieństwa kontynuuje bronienie i promowanie postaw właściwych leniwemu słudze, który został potępiony przez swego pana. Chrześcijaństwo bywa obwiniane za niepowodzenia socjalistycznych mrzonek. W wielu przypadkach wprowadzeni w błąd lub błądzący chrześcijanie włączali się w budowanie socjalizmu. I tu powinniśmy zrozumieć jeszcze jedną naukę płynącą z przypowieści o talentach. Otóż idee socjalizmu nie są moralne. Instytucjonalizują one potępione zachowanie złego sługi. Podczas gdy Bóg nakazuje twórcze działanie, socjalizm promuje próżniactwo. Gdy Bóg żąda od nas wiary i nadziei w przyszłość, socjalizm oferuje nędzną formę zabezpieczenia bytu. Podczas gdy przypowieść o talentach wskazuje na moralność wolności handlu, inwestycji i zysku, socjalizm temu zaprzecza. Chrześcijanie winni pracować nad zasypaniem przepaści między religią a ekonomią. Przypowieść Jezusa o talentach jest dobrym punktem wyjścia do rozpoczęcia włączania wartości takich jak przedsiębiorczość i moralność wolnego rynku w etykę chrześcijańską. Tłumaczyli Teresa Lovejoy i Jan M. Małek Artykuł pochodzi z książki: Nowak Grzegorz (red.), Moralność kapitalizmu, Instytut Liberalno-Konserwatywny, Lublin 1998, s. 114–123 Przypowieść o talentach — interpretacje [wideo] Przypowieść o talentach to wielowymiarowa opowieść o aspektach ekonomicznych, relacjach międzyludzkich, zaufaniu, zaangażowaniu i osobistej odpowiedzialności za powierzone dary i umiejętności. Oto kaznodzieje, którzy mają talent i ich interpretacje Przypowieści o talentach. Podobnie […] Podziel się wiadomością, poinformuj innych! 26 komentarzy Piękny artykuł, prowadzę własną firmę ponad 20 lat teraz jestem w małym dołku. Przeczytanie tego artykułu „postawiło mnie na nogi”. BÓG ZAPŁAĆ. Przypowieść ta jest bardzo pouczająca, a na dodatek — inspirująca do działania we wszystkich dziedzinach naszego życia. Również w biznesie. Przypomina także o pewnych obowiązkach wobec siebie, bliźnich i wobec Boga:) Potencjał, jaki mamy w sobie, winien być przez nas maksymalnie wykorzystany. Bo to nie przypadek, że mamy talenty.. , przyjdzie więc kiedyś dać odpowiedź, jak je rozmnożyliśmy. Co dobrego się w naszym życiu wydarzyło dzięki talentom danym nam przez Boga. Artykuł bardzo dobry, niemniej mam tutaj pewne zastrzeżenie. Otóż, co byłoby, gdyby pierwszy sługa stracił zainwestowane talenty? Pomimo jego przemyślanych decyzji interes nie wypaliłby. Nie raz przecież zdarza się, że ponosimy porażki. Dla kontrastu, za przykład, można by podać Syzyfową pracę. Cóż po staraniach i dobrych chęciach? Potrzebne jest doświadczenie i pewne umiejętności, a także łut szczęścia. Co sprawia, że jedni odnoszą sukcesy, drudzy nie? Przypowieść o pannach roztropnych i nieroztropnych również nakłania do ostrożności, bo lepiej było oszczędnie i rozsądnie dysponować oliwą, niż zużyć ją całą. Jak zatem żyć? Pani Klementyno, w Biblii nie ma nic o Syzyfie… to są mity greckie, czyli dla nas, chrześcijan, pogańskie. Nie wiem, kim Pani jest, ale przecież żaden przedsiębiorca nie rzuca wszystkiego naraz na szalę, przedsiębiorczość to nie hazard. My mamy działać, tak jak działa Pan Bóg, czyli nie wiedząc, co nam wyjdzie. Ale działając, upodabniamy się do naszego Stwórcy, który przecież też nie wie, czy my się zgodzimy na współpracę z nim. Ale podejmuje działanie i nie poddaje się. Klementyna Juraszczyk 17 czerwca 2011 w 11:49- Odpowiedz Dziękuję Panie Marku za odpowiedź. Wiem, że Syzyf, to przykład z mitów, jednak nie przyszedł mi na myśl żaden przykład z Biblii. Chciałam przedstawić sytuację, gdy starania idą na marne. Co zatem byłoby, gdyby posiadacz jednego talentu, pomimo dobrze zapowiadających się i przemyślanych inwestycji, stracił go? Jaka byłaby odpowiedź Pana? Może taka: „Miałeś tylko jeden talent i go straciłeś, jak zatem miałby powierzyć Ci więcej dóbr? Kto nie sprawdza się w małych rzeczach, nie sprawdzi się i w dużych.… Precz sługo zły i gnuśny”? Ponawiam pytanie pani Klementyny. Co stałoby się, gdyby sługa stracił swój talent? Czy zakopując go miał, złe intencje? Bał się że może go stracić, zgubić, że może zostać okradziony i tym samym przyniesie stratę swojemu panu. Proszę o wyjaśnienia. Panie Marku, oczywiście że Syzyf to postać mitologiczna, jednak jest to symbol pewnej sytuacji i zarazem dobry przykład. A przecież nie wierzę w Syzyfa, więc raczej poganką nie jestem. :> Pozdrawiam. Chyba za trudne pytania stawiacie Panu Markowi chociaż ufam, że jak zwykle ma on jakąś ciekawą odpowiedź. Z drugiej strony przypowieść wydaje mi się kompletna i bez odpowiedzi na powyższe pytanie. W końcu to pisma natchnione/objawione. Starania się i próby rozwijania talentów i talentu wiążą się zawsze z ryzykiem, iść za Chrystusem w pełni zaufać to trudne, ale to decyzja, tak jak i decyzja zakopania talentu. Decyzja podyktowana lękiem, że się nie uda jest złem, lęk jest tu złem bo lęk nie pochodzi od Boga ! On nas stworzył nas na Jego podobieństwo, (wyobraź sobie Boga zalęknionego — naprawdę kuriozalne) więc jeżeli Mu ufasz to idziesz i rozwijasz swoje talenty i nie zadajesz sobie pytania czy się uda czy nie. Nie po to Bóg dał nam talenty, abyśmy ich nie rozwijali czy je pogrzebali. My mamy działać a On w tym nam błogosławi. Można sobie zadawać mnóstwo pytań przez całe życie i tak aż do śmierci nic nie robić, bo a nuż się nie uda. Bóg nie dał ci lęku, ale całe mnóstwo darów, które masz w sobie ale daj sobie szanse z kokona stać się motylem, takim który wspina się na Himalaje i wyżej i wyżej.… pozdrawiam kika Znakomite podsumowanie przez Panią Sobańską zawartych wcześniej komentarzy. Każde nasze działanie oparte na pełnym zaufaniu Bogu a przy tym podejmowane roztropnie przynosi to, co Bóg zamierzył i jest zgodne z Jego Wolą. pozdrawiam Andrzej „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” Ewangelia — to Dobra Nowina o zbawieniu, o Życiu Wiecznym. Pan Jezus głosił ją dla wszystkich. W moim pojęciu talenty są to dary otrzymane od Boga to nie są tylko zdolności to jest wszystko co mamy a skarbem najcenniejszym jest nasza łaska Wiary, Nadziei i Miłości. Naszym zadaniem jest powiększanie tego skarbu przez życie w łasce przez grzech tracimy coś z tego skarbu, ale naszym zadaniem jest ciągłe nawracanie i pomnażanie tego skarbu. Ten który puścił talenty w obieg to tak bez strat? chyba nie raz poniósł stratę innym razem zysk, ale ponosił wysiłek aby zyskać jak najwięcej. W tej przypowieści jest zawarte jasne ostrzeżenie przed gnuśnością i obojętnością wobec głosu Boga, a jednocześnie zachęta do przebojowego zdobywania Nieba. Doskonale koresponduje z przypowieścią o winnym krzewie. Przypowieść o talentach jest inną formą zachęty do nawracania się bardzo obrazową i mocną w swej wymowie. Zawężanie jej tylko jako zachęty do pomnażania zdolności jest dużym uproszczeniem, a może być niebezpieczne dla życia duchowego. W świetle całej Ewangelii zachęca nas do rozwijania zdolności talentów, do świętości i temu służy ta przypowieść, co nie znaczy że przyrodzone talenty należy lekceważyć one wymagają jeszcze większej pracy nad sobą. A współczesne czasy pokazują jak wielu utalentowanych ludzi wykorzystuje swoje talenty, aby obrażać Pana Boga i szkodzić człowiekowi. Chciałbym podzielić się jeszcze jedną uwagą na temat wątpliwości „co by było gdyby któryś ze sług nie pomnożył talentu, ale go stracił”. W Ewangelii św. Mateusza napisane jest: „Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, KAŻDEMU WEDŁUG JEGO ZDOLNOŚCI”. To ostatnie stwierdzenie jest najistotniejsze. Tym który w przypowieści dał talenty jest Bóg. On je dał nieprzypadkowo, ale najpierw musiał zastanowić się nad każdym ze sług i dopiero po dokonaniu ich oceny przydzielił im talenty. Jeżeli Bóg przydzielił trzeciemu słudze jeden talent, to znaczy, że ten sługa posiadał zdolności do jego pomnożenia. Dlaczego więc go zmarnował ? Wg mnie dlatego, że nie zaufał Bogu. Jeżeli nie ufasz Bogu to komu ufasz ? Odpowiedź jest prosta — szatanowi. Mocne słowa, ale nie ma innej alternatywy, albo ufasz Bogu albo szatanowi. On pomimo tego, że posiadał zdolności do pomnożenia (na swoją miarę, przygotowaną mu przez nieomylnego Boga) jednego talentu nie skorzystał z nich i spotkała go za to kara. Ci którzy zaufali Panu otrzymali otrzymali nagrodę! Wydaje mi się, że przypowieść o talentach ma szersze znaczenie niż tylko kreatywne i przedsiębiorcze pomnożenie swoich dóbr materialnych, wykorzystanie swoich możliwości intelektualnych i cech charakteru. Pan Bóg dał każdemu człowiekowi jakiś talent, jednemu dał ich więcej innemu mniej. Problem zdobycia zysków z tych talentów jest wg mnie zawsze sukcesem pod jednym tylko warunkiem — trzeba go uczciwie i mądrze używać, czyli zgodnie z nauką Ewangelii i Dekalogiem. Pomnożeniem i prawdziwym zyskiem z talentu jest dobro jakie ma przynieś właścicielowi talentu (oczywiści tymczasowemu jakim jest sługa, czyli my, słudzy Pańscy) jak i innym ludziom i otoczeniu. Ktoś używając swoich zdolności i majątku pomnaża to dobro, dzieli się nim z innymi np. dając komuś pracę, pomnaża otrzymane dobro od Pana Boga wielokrotnie, Kwestia przypowieści o talentach np. pozornie stoi w sprzeczności z chwalebną postawą bogaczy rozdających swoje dobra potrzebującym i biednym, Ci wielkoduszni ludzie taką postawą zwielokrotnili swój majątek w oczach Pan Boga, gdyż tym czynem pozwolili innym ludziom skorzystać z możliwości, szansy na wykorzystanie swoich talentów. Tylko ci, co dostając jeden talent, boją się, że gdy zaczną z niego korzystać to mogą go stracić lub nic nie zyskać, narażają się na gniew Pana, bo nie wierzą w jego moc i Mu nie ufają , co przekreśla cała ich wiarę w Opatrzność czuwającą nad ludźmi. Siedząc lękliwie w domu i nie korzystając z darów, którymi Pan Bóg nas obdarzył nie pomnażamy dobra, które od Niego otrzymaliśmy, a nie przekazując innym naszego dobra nie dopingujemy innych do takiej samej pracy do jakiej zobowiązał nas nasz Pan. Dla mnie ciekawe w tej przypowieści jest także to,że na końcu słudzy oddali wszystkie swoje talenty Panu. Mnie to uczy tego, że wszystko co posiadamy należy do Boga, nie jest naszą własnością, nawet jeśli we właściwy sposób pomnożymy swoje talenty. Zamożne osoby powinny zawsze o tym pamiętać, by nie popaść w pychę: „o jak wspaniale wykorzystałem swoje talenty, lepiej niż Ci, którzy mieli tylko jeden”. Nieumiejętność wykorzystania talentu przez kogoś nie powinna tej osoby w naszych oczach dyskredytować, powinniśmy jako bliźni spróbować takiej osobie pomóc, jako Ci, którzy potrafili swoje talenty pomnożyć. W moim przekonaniu system socjalny wspierający ludzi, którzy nie z własnej winy zostali pozbawieni środków do życia, na zdrowiu, żywioł zabrał im wszystko, zbankrutowali, bo padli ofiarą oszustw, zostali porzuceni przez współmałżonka mając 3 dzieci, powinien istnieć i zamożne osoby nie powinny przeciwko temu występować. W tych miejscach ćwiczy się nasza miłość do bliźniego, wrażliwość na drugiego człowieka, empatia, chęć dzielenia się bez oczekiwania zwrotu (jak to jest w przypadku pracownika). Pan Jezus powiedział, że „ubogich zawsze wśród was mieć będziecie”, musimy o tym pamiętać, by nie traktować tych ludzi jako nieudaczników, albo słabych w wierze. Zresztą Paweł Apostoł mówił, że słabych w wierze mamy traktować pobłażliwie z cierpliwością i służyć im przez własny, dobry przykład. Tomasz Radwiński 9 października 2012 w 18:08- Odpowiedz Po pierwsze — mamy tu do czyniania z promocją okrucieństwa — na koniec przypowieści nieśmiały człowiek jest uwięziony i torturowany. Po drugie — ten człowiek jest jedynym, który ma mentalność sługi. Czyli jedynym, który pracował na właściwym swoim predyspozycjom stanowisku. I za to został brutalnie potraktowany. We współczesnym świecie tacy ludzie są traktowani dobrze i dożywają sędziwego wieku. Przykład — ukraiński rekordzista długowieczności Hrihorij Nestor, który nie zrobił w życiu nic ambitnego, lecz uczciwie pracował fizycznie na podrzędnych stanowiskach. Po trzecie — przypowieść mówi, jak dwóm zdolnym i śmiałym ludziom tak naprawdę zmarnowano kawał życia. Oni od początku nie powinni pracować jako słudzy! Powinni założyć własne przedsiębiorstwa inwestycyjne, które przyniosą zyski im samym, a nie jakiemuś „panu”. Nawet na koniec przypowieści biedacy się nie usamodzielnili — nadal są podlegli panu, zamiast się usamodzielnić. We współczesnym świecie mamy mechanizmy wykrywania i promocji talentów. Po czwarte — to co jest przedstawione jest całkowicie sprzeczne z profesjonalizmem. We współczesnym świecie profesjonalizm — poświęcenie swojego życia zawodowego zgłębianiu jakiejś dziedziny, żeby być w niej jak najlepszym — jest cenioną wartością moralną, związaną z późniejszym zaufaniem do osób, które postępują profesjonalnie. Ta wartość moralna wymaga, aby działalność rozpoczynać od sprawdzenia predyspozycji (egzaminy wstępne), a następnie przygotowania — edukacji, studiów, a następnie próbnego sprawdzenia się np. stażu, praktyki. W tej przypowieści jest odwrotnie — jakiś Pan, zupełnie ad-hoc każe sługom nagle stać się inwestorami — bez sprawdzenia predyspozycji, bez przygotowania teoretycznego, bez jakiegoś stażu lub praktyki. To, że dwóm się udało, wygląda raczej na szczęśliwy przypadek. Tak się nie powinno robić. A tych dwóch się niech nie cieszy — ich pan lubiący dawać zadania bez przygotowania może następnym razem zażądać tresowania lwów — pierwszy sługa dostanie 5 lwów do tresowania, drugi dostanie 2. Mirosław Piotrowski 1 listopada 2014 w 03:21- Odpowiedz Zupełnie nie przemawia do mnie ta przypowieść. Już mity greckie mają człowiekowi więcej do przekazania. 1. Najpierw Bóg rozdaje ludziom zdolności a potem dopiero postanawia przekazać talenty „według tych zdolności”, czy osoba która dostała mniej talentów nie ma w tej sytuacji prawa czuć się poszkodowaną? 2. Przecież Pan kazał się zaopiekować majątkiem a nie go pomnażać, przynajmniej tak wynika z przypowieści także paradoksem jest że tylko najmniej obdarowany sługa spełnił polecenie Pana. 3. Dlaczego Pan z którym powinniśmy utożsamiać Boga torturuje sługę za dobrze wypełnione zadanie? Nawet jeśli jest z jakiegoś powodu rozgniewany, czy nie powinien okazać miłosierdzia? Poza tym poszukuje przypowieści która wyjaśniała by różnice w wyglądzie zewnętrznym. Zanim ktokolwiek napisze że „nie ma ludzi brzydkich”, niech uważnie przeczyta pytanie. Otóż zastanawia mnie dlaczego niektórzy ludzie są powszechnie uważani za osoby brzydkie (zewnętrznie) i mają z tego powodu pewne niedogodności w życiu (przecież nie mają na to zbyt dużego wpływu, a nie raz żadnego także nie powinno tak być). Zbigniew Sobkiewicz 2 listopada 2014 w 08:23- Odpowiedz Panie Mirosławie, Opera Pan swój wywód na trzech założeniach, które wg mnie są jednymi z przeszkód do spotkania Boga. Pierwsze dotyczy kwestii czucia się poszkodowanym. Jest to obecnie bardzo częsty motyw — jak się z czymś czujemy i nasze prawo do dobrego samopoczucia. Uważam, że mylimy tu skutek z przyczyną. Odczucia są tylko informacją o zgodności (lub jej braku) naszych oczekiwań z realiami. W przypadku źle wykonanej pracy odczucie POWINNO być nieprzyjemne. Dotyczy to nie tylko tej przypowieści, ale i życia codziennego. Problem jest wtedy, gdy niesolidny wykonawca czuje się z tym dobrze. Oczywiście zależy to pod jasności polecenia. Czy Bóg wprowadził w błąd swych służących? Dwóch nie miało z tym problemu, a trzeci mówi „wiedziałem,żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś”. Dobrze więc zrozumiał czego od niego chce Pan. Pańska interpretacja jest naciągana. I trzeci błąd: fałszywe rozumienie miłosierdzia, w którym Boga traktuje się jak głupca. Miłosierdzie nam się ma należeć jak rozkapryszonemu dziecku cukierek. Byśmy się lepiej czuli. Ale tak nie jest. Pan Bóg powierzył zarówno Panu jak i mi swoje skarby — innych ludzi. Jeśli z powodu wygody, tchórzostwa vel lenistwa czy szukania dobrego samopoczucia o nich się nie zatroszczymy, jeśli wybierzemy egoizm a nie miłość, to nie Bóg nas wyda na tortury tylko to my sami odrzucimy Go (polecam przypowieść o bogaczy i Łazarzu). Miłosierdzie Boże jest odpowiedzią na nasze wołanie łaski, a nie na żądanie czegoś co się nam należy. Pozdrawiam :-) Moi drodzy! P. Jezus przekazywał Prawdę właśnie w przypowieściach aby ludzie tamtej epoki zrozumieli w czym rzecz-moźe dla nich wykładnia przypowieści była jasna,jednakźe ja sobie z tym rady nie daję i jeszcze nie spotkałem się z własciwą interpretacją tej przypowieści;po pierwsze to jakimi talentami obdarza nas Bóg skoro skutkiem grzechu pierworodnego zostaliśmy pozbawieni doskonałości tzn talentów‑w nierównym stopniu „coś” kaźdemu z nas zostało z doskonałości pierwszych rodziców-jednemu mniej,drugiemu więcej-ale czy Bóg nas obdarza talentami?po drugie wydaje mi się źe ta przypowieśc ma głębszy sens i nie powinna służyć jako usprawiedliwienie dla przedsiębiorców i innych którzy bogacą się kosztem swoich braci Proszę Państwa, Powstaje pytanie, czy w ogóle Pismo Św. można interpretować w ten sposób jak uczynił to ks. Sirico. Bo np. T. Teluk na portalu Fronda twierdzi, że nie. Również swego czasu na niniejszym portalu p. S. Zatwardnicki stawiał podobne tezy. Czy przedsiębiorcy nie popełniają błędu szukając w Biblii tego co powinni szukać w książkach o biznesie. Swobodne tezy, brak jakiegokolwiek ich uzasadnienia. W moim odczuciu eklektyczne pomieszanie różnych religii — np. buddyzmu z jakąś demonologią. Wydaje mi się sprzeczne z nauka Kościoła / Chrystusa. Pozdrawiam Noworocznie :-) Dziękuję za pozdrowienia. Rzeczywiście w wielu miejscach tekstu „nie nadążyłem” za autorem. Zaciekawiła mnie teza o zupełnej bezsensowności płacenia podatków ale argumentacja jest rzeczywiście dość ekwilibrystyczna. Artykuł w mojej opinii niestety fatalny, przynoszący wiele złego jeśli się w niego uwierzy. Czytając go miałem nieodparte wrażenie, że autor wykorzystuje Pismo Święte do udowodnienia już wcześniej z góry założonych tez, po czym tak się gimnastykuje, żeby słowa z Pisma wpasowały się w jego osobisty światopogląd. W ten sam sposób postępują fundamentaliści różnych religii, gdzie w skrajnych przypadkach święta księga potrafi być uzasadnieniem nawet dla morderstw. Polecam przeczytać interpretację przypowieści o talentach zaprezentowaną przez franciszkanina Richarda Rohra. W niej to trzeci sługa jest bohaterem, a pan wcale nie symbolizuje Boga. Zgodnie z tym co mówi Pismo Święte bogaci nie wejdą do Królestwa Bożego i albo można to przyjąć, albo się bogacić, jednocześnie tworząc koszmarki interpretacyjne jak powyżej dla uspokojenia własnego sumienia. Do pewnego stopnia zgadzam się z autorem gdy mówi o chciwosci , zazdrosci, przedsiębiorczosści, inwestycjach itp natomiast jego krytyka polityki redystrybucyjnej państwa jest po prostu śmieszna i niekompetentna. Nie chcę wchodzić w szczegóły bowiem jest to dyskusja na wiele paneli i konferencji ale najważniejsze jest to, że jest akurat odwrotnie, , że właśnie dobra i celowa polityka socjalna państwa umiejętnie powiązana z polityką fiskalną i budżetową jest właśnie realizacją ewangelii we współczesnych systemach opartych na prywatnej własności i rynkowych zasadach gospodarowania. Nie ma zgody na to aby uznać wnioski z tego artykułu za zgodne z ewangelią. Szanowni Państwo, To, co tutaj jest napisane (o komentarzach nie wspominam, poza tym mądrym Pani Krawczyk), jest zaprzeczeniem tego, co głosi sam Pan Jezus. Ani ów ksiądz, ani piszący poniżej, nie rozumieją słowa Bożego tak, jak rozumie je Duch Święty, ani nie rozumieją w ogóle działania Ducha Św. i samej przypowieści o talentach. Po 1- talenty, które nam Bóg dał, to nasze zwyczajne zdolności uzyskane podczas chrztu św. jak np. talent do pisania, do mówienia, śpiewu itd. To są charyzmaty zwyczajne, czyli nasze zdolności, które odkrywamy dzięki pasjom. Nimi Bóg nas prowadzi do pełnienia tego, co określił jako nasze powołanie, jeśli zechcemy go szukać i pytać o to samego Boga, trwając w łasce uświęcającej i rozeznając Jego wolę z pomocą księdza czy innej kochającej Pana Jezusa osoby, którą nam do tego celu postawił na drodze. Talenty to też, dawane tylko dość pokornym ludziom, i nie dla siebie ani dla własnej chwały czy dla własnej promocji, charyzmaty nadzwyczajne. Jedne i drugie nie są dla nas ani powodem do zazdrości innym, ponieważ są to dary dane dla służenia innym, ale WYŁĄCZNIE DLA CHWAŁY BOGA I WYŁĄCZNIE do służenia nimi ZGODNIE Z JEGO WOLĄ, dla dobra całej wspólnoty kościoła. To jest przede wszystkim zobowiązanie, z którego każdy będzie przez Boga rozliczony. Im ktoś więcej otrzymał, tym bardziej musi służyć innym tam, gdzie Pan Jezus chce. To nie jest miejsce, które sami byśmy brali pod uwagę, ponieważ gdy Bóg objawia rzeczywiście swoją wolę w głównych sprawach, pierwszą reakcją sługi jest: „o nie, tylko nie to!” A za jakiś czas idzie się wypełniać tą wolę i dopiero wtedy poznajemy, że to było miejsce nam przeznaczone w planach Bożych, dopiero wtedy stajemy się szczęśliwi. Jeśli ktoś myśli o tym na początku, jako pierwszy odruch, z entuzjazmem, to zwykle jest to zwiedzenie złego ducha. Coś podobnego, czego chce Bóg, byśmy nie na Jego ścieżkę weszli, ale wywołujące po usłyszeniu tej myśli wielką radość. I to samo pisze tutaj mądry ks. Andrzej Jankoski: „Problem w tym, że każdy wokół siebie wybudował mur egoizmu, przez który trudno się przebić. I jest tak, jak w przywołanym dzisiaj opowiadaniu o człowieku, który szukał pracy dającej mu przyjemność. Takiej pracy dla niego nie było, ponieważ skupiony był na sobie, zapominając o tych, którym ta praca miała służyć”. Otóż to. Ewangelia w każdym calu. Po 2 — Pan Jezus nie głosi Prosperity Gospel, czyli tzw. Ewangelia Sukcesu nie jest Jego, a jest zwiedzeniem złego ducha, od której roi się w New Age i na półkach EMPiK‑u. Ale przede wszystkim mówi o tym WYRAŹNIE sam Pan Jezus, w objawieniach zatwierdzonych przez Kościół Katolicki, które — co istotne — dotyczą każdego wierzącego. Bo Pan Jezus poprosił siostrę Alicję Lenczewską, by „Słowo Pouczenia” przeczytali wszyscy, nie tylko zakonnicy i księża. A co tutaj ważnego mówi? To, co wspomniany wyżej ksiądz: „Pt. godz. 13: 25 Uroczystość Ofiarowania Pana Jezusa. Jeśli ktokolwiek oczekuje, bym przyniósł mu możliwość sukcesu i uprzywilejowania na tym świecie, to niech baczy, aby nie zawiódł się tak jak zawiódł się Izrael oczekujący Mesjasza przynoszącego mu tryumfowanie i potęgę ziemską. I niech baczy, aby nie odrzucił Boga prawdziwego czekając jak Izraelici na boga zrodzonego z nieczystości własnego serca. Amen!”. Dlatego właśnie Pana Jezusa nie rozpoznali niektórzy spośród faryzeuszów i arcykapłanów. Bo nie mieli serc czystych, czyli bez grzechów ciężkich i chętnych na dźwiganie swojego krzyża z zaparciem się siebie. Tylko w takim sercu może zamieszkać w pełni Duch Święty. A skoro u Nich nie mieszkał, to nie mając Ducha Świętego w sercu, nie rozpoznali Oni Mesjasza w osobie Pana Jezusa i Go ukrzyżowali. Niewinnego i bezgrzesznego Boga-Człowieka. Po 3 — każdy dostał tyle talentów, ile jest mu czy jej potrzebne do wypełnienia woli Boga, ni mniej, ni więcej. I tylko do rozeznawania woli Boga i podążania za nią zostały one dane, nie do czynienia czegoś wbrew Bogu. Wynika z tego, że najpierw trzeba rozeznać to, jakie powołanie przeznaczył nam tutaj Bóg. Najprościej o to pytać Jego samego. Po 4 — pieniądze mają służyć przede wszystkim dla dobra innych, zgodnie z rozeznawaniem woli Boga a nie z własną chęcią zrobienia czegoś (Bóg bardziej docenia drobiazg, który jest zgodny z posłuszeństwem Jego woli, czynione bezinteresownie z serca i każdą codzienną zwykłą czynność, do której zapraszamy Ducha Świętego, niż wielkie czyny zrobione z własnej woli. „Wt. Już wielokrotnie mówiłem o grzechu samodzielności. Żyjesz na tej ziemi po to, aby wyzbyć się grzechu samodzielności i nauczyć się dziecięcego oddania wobec Mnie. Każda sytuacja twoja i każde spotkanie z bliźnim jest inne, jeśli świadomie trwasz we Mnie i pragniesz abym Ja był w tobie, i w tej sytuacji, i w tym bliźnim. Nie wolno ci-skoro oddałaś Mi siebie-być samodzielną, to znaczy: bez świadomego jednoczenia się ze Mną stawać wobec czegokolwiek i kogokolwiek. Czy pozwalać sobie na niepoddany Mi przepływ myśli i uczuć, słów i czynów. Nie wolno ci iść sercem czy umysłem za twoimi egoistycznymi pragnieniami, wyobrażeniami, projektami. W ogóle nie powinnaś dopuścić do tego, by coś w tobie powstawało lub docierało do twego wnętrza bez jedności ze Mną. Jest ogromna różnica między tym, gdy spotykasz się z kimś w oderwaniu ode Mnie i objawiasz tylko siebie /swoja słabość, nicość, próżność, pychę itp./, a gdy trwając we Mnie świadomie objawiasz Moją mądrość i miłość. Jest ogromna różnica! I ludzie to widzą, gdy z nimi jesteś. I gorszą się tobą, lub lgną do ciebie, bo Mnie widza w tobie. I za to także ponosisz odpowiedzialność, bo wiedząc, że tak jest niefrasobliwie pomijasz Mnie i samodzielnie czynisz w swym sercu i wobec ludzi tak wiele. Samodzielność jest głównym grzechem człowieka i ludzkości. I Adama i Ewy. I szatana”. Pieniądze i wszystko, co mamy, są nam dane przez Boga w depozyt, dla dobra naszego i tych, którzy nie mają. Tak samo nasze umiejętności. Po 5 — nie zrozumie ani Pana Jezusa, ani prawidłowo Ducha Św. ktoś, kto nie miłuje Boga „całym sercem, duszą i umysłem”, kto żyje przeszłością, zamiast nauczyć się na błędach, kto nie trwa w sakramentach i nie pyta o wszystko Ducha Św., kto nie idzie z Matką Bożą i kto nie potrafi docenić tego, co ma. Wklejam linki do wartych polecenia artykułów na ten temat: b. mądry opis ks. Markiewicza: , , . Zaznaczam też, że Bóg rozumie brak bogactwa przede wszystkim jako nieprzywiązywanie się do tego, co się ma, bycie gotowym oddać te rzeczy potrzebującemu. I posiadanie tego, co niezbędne. Jeśli ks. Piotr Glas ma talent pilota i własny samolot jako narzędzia pracy ewangelizacyjnej, by latać między Wlk. Brytanią a Polską, to Bóg to uzna jako narzędzie pracy i dobrze wykorzystywany talent. Chyba że by to zaszkodziło Jego wierze, ale co do Jego pokory i autentyczności Jego służby nikt nie ma wątpliwości. Więc służy to lepszej możliwości pełnienia woli Bożej i przy okazji wiele dobra uczynił dla naszego kraju na Jasnej Górze i poprzez wykłady dla Ruchu Czystych Serc. Po 6 — Bóg chce, by najpierw rozeznać Jego wolę i chcieć z serca służyć innym, a dopiero z tej postawy wynika zarobek. Nie zysk dla zysku, i to nieraz metodami wbrew Bogu albo handlując produktami, które upowszechniają pogaństwo, New Age czy Halloween, „bo wszyscy tak robią”. Nie, cel nie uświęca środków. Przypowieść jest mało zrozumiała,ponieważ łatwiej byłoby zrozumieć , gdyby jeden zarządca pomnożył talenty, drugi zachował(tu zakopał,ukrył) , a trzeci roztrwonił czy to w całości czy w części. Page load link Ta strona korzysta z plików cookie i usług stron trzecich. Ok Przejdź do góry
Przypowieść ta jest nam dobrze znana, gdzie morał z niej jest w miarę prosty. Bóg rozdaje swoim sługom talenty, jeden dostaje ich więcej, drugi mniej. Każdy jest rozliczany z tego czy na koniec te talenty pomnożył, czy je zakopał. Ci którzy pomnożyli swoje talenty, dostają nagrodę. Ci którzy je zakopali i nic z nimi nie robili, nie dostają nic i dodatkowo zabierane jest im to co czym tak naprawdę mówi przypowieść o talentach ?Ludzie utalentowaniUkryte talentyNasze braki jako talentyNasze życie jako talentBrak pomnażania talentówJak pomnażać talentyPodsumowanie – streszczenie przypowieści o talentachLokalizacja przypowieści w Piśmie ŚwiętymNowy Testament:Pojawia się w Mt 25,14-30 i Łk 19,12-27O czym tak naprawdę mówi przypowieść o talentach? – znaczenie przypowieściNa pierwszy rzut oka widać jedynie rachunek matematyczny. Widać pewną chęć zysku od rozdającego talenty. Wiara może być postrzegana jako pewien interes. Jednak jest nauka, nieco ukryta w tej dzisiejszych czasach pieniądze możemy pomnażać na tysiące sposobów i w większości nie będzie konieczne nawet wyjście z domu. Jednak w tamtych czasach możliwości pomnażania pieniądza były dosyć pomnożyć pieniądze musiałeś kontaktować się z ludźmi. Musiałeś im też powiedzieć skąd masz nadwyżkę. Musiałeś opowiedzieć o tym, który Ci je dał. W tamtych czasach zwykli ludzie raczej nie mieli nadwyżek pieniężnych. Zazwyczaj byli uciskani przez Króla, bądź Cesarza i żyli biednie. Możliwe że też nie każdy mógł ulokować pieniądze w raczej wyglądały nieco inaczej niż obecnie. Prawdopodobnie jak nie było się osobą wpływową, to trzeba było się nieźle namęczyć aby ulokować środki i odebrać z zyskiem. Wymagało to otwartości, sprytu, zaangażowania, relacji, zaufania. Tak samo jest z głoszeniem Ewangelii, to nie jest łatwe, czasami naprawdę trzeba się utalentowaniKażdy z nas zna kogoś, kto jest utalentowany, za co by się nie wziął, to wszystko mu wychodzi. U takich ludzi bez problemu na pierwszy rzut oka widać obdarowanie. Ludzie którzy mają talenty artystyczne, sportowe itd. To wszystko daje się poznać bardzo wcześnie w młodym się zdarzyć, że kiedy patrzymy na takie osoby, to zaczyna nam się wydawać, że my nie mamy żadnych mamy jakichś szczególnych uzdolnień, jesteśmy raczej przeciętni. A może nawet wiele rzeczy nam nie wychodzi. Jednak Jezus mówiąc o talentach widzi głębiej. Jemu nie chodzi jedynie o takie ewidentne zdolności, które ktoś ma. Talentem może być naprawdę wszystko, zależy tylko od nas jak to talentyWiele osób posiada talenty dosyć nietypowe i trzeba dobrze poznać siebie aby je odkryć. Czasami, pod słowem talent rozumiemy jedynie jakieś artystyczne umiejętności. Jednak gama talentów jest naprawdę szeroka. Ktoś może mieć np. Talent retorski, który umożliwia mu swobodne wypowiadanie się przed publicznością. Można go świetnie wykorzystać do głoszenia może mieć talent do gotowania/ pieczenia i piec ciasta na różne spotkania modlitewne, kiermasze gdzie zbiera się pieniądze np. Na domy dziecka. Ktoś może mieć talent solidnego pracownika, który nie boi się żadnej pracy i chętnie pomaga innym. Piękny talent, który można wykorzystać na wiele może mieć talent do zabawy. Takiej osobie bardzo łatwo przychodzą do głowy nowe zabawy. Dzięki temu może pomagać przy opiece nad innymi dziećmi. Bóg uzdalnia nas na wiele sposobów, abyśmy budowali Królestwo ukrytym talentem, którym możemy pięknie służyć innym ludziom, jest talent doradzania życiowego. Ktoś może być bardzo empatyczny i przysłowiowo „wejść w czyjeś buty”, czyli w czuć się w jego sytuacje i trzeźwym okiem doradzić. Czy to drogę zawodową, gdzie dana osoba będzie robić to co lubi i będzie jej to sprawiało radość. Czy np. rozwiązanie jakieś trudnej sytuacji w talent na pierwszy rzut oka jest nie widoczny, natomiast może zmienić nie jedno ludzkie braki jako talentyCzęsto zapominamy o tym, że Bóg ze wszystkiego chce wyprowadzać dobro. A w szczególności upodobał sobie ludzkie braki i nasze słabości. Dając nam coś, co po ludzku jest naszą kulą u nogi, czymś czego się np. wstydzimy, pozwala na uniżenie się i oddanie mu tego, aby on tą przysłowiową poczwarkę zamienił w pięknego braku może być, brak zmysłu estetycznego i kiedy np. ksiądz obejmuje parafie i nie ma takiego zmysłu i dobrze o tym wie. Musi szukać kogoś, aby pięknie udekorować kościół. W ten sposób buduje wspólnotę wiernych, angażując parafian do posługi. Rezultatem jest piękna Świątynia wraz z otoczeniem. Miejsce gdzie z zewnątrz już widać piękno i naprawdę większość Pisma Świętego to są właśnie tego typu historie. Kiedy ludzie oddają swoje słabości Panu on je przemienia i buduje piękne dzieła. Przykłady: Dawid – Goliat, Piotr który wyparł się Jezusa został głową kościoła itd…Nasze życie jako talentOsobiście do mnie najbardziej przemawia ta interpretacja. Talent dany od Boga jako nasze życie i to co z nim zrobimy. Jak bardzo je rozmnożymy. Jak to rozumieć?Każdy może zadać sobie pytanie dla kogo żyje. Przykład ostatniego sługi jest przykładem człowieka, który żyje tylko dla siebie. Otacza się ludźmi, znajomymi, ale nie daje nic od siebie. Jest ciągle zapatrzony w siebie i widzi tylko swoje potrzeby. Zakopuje on swoje życie i nie oddaje go i drugi sługa to osoby, które się angażują. Są to osoby, które pomnażają życie dając je innym. Są to osoby, które opiekują się innymi, spalają się dla innych. Są to osoby, które podejmują różne działania, które głoszą Ewangelie. Są to osoby, które oddały swoje życie Jezusowi (w przypowieści bankierom) aby on je pomnażał, aby to Jezus żył w pomnażania talentówBrak pomnażania talentów w przypowieści kończy się tragicznie, ponieważ słudze nieużytecznemu zabrał Pan nawet ten jeden talent który ciekawe sługa ten w momencie rozliczenia zaczyna kłamać. Dlaczego?Oto ten fragment:Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. 25 Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” 26 Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie 25, 24-26Sługa mówi, że w obawie przed Panem schował ten talent w ziemi, mimo że, wiedział jaki jest Pan. Wiedział, że chce żąć tam gdzie nie posiał. Tłumaczenie sługi jest nie logiczne, nie trzyma się kupy jak to mówią. Prawdopodobnie nie chciało mu się nic robić, aby pomnożyć talent. Próbuje się ratować kłamiąc, jednak skutek jest pomnażać talenty?Aby pomnażać talenty, możemy doskonalić się w tym czym zostaliśmy obdarowani. Aby dojść do perfekcji potrzebny jest czas. Należy pamiętać, że wszystko co mamy zostało nam dane od Pana, więc musimy się pilnować aby nie popaść w odpowiedział: «Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. J 19, 11 Musimy o tym pamiętać, inaczej zaczniemy się wywyższać. Żyjemy w świecie i różne talenty możemy wykorzystywać do potrzeb ziemskich. Musimy przecież jakoś zarabiać pieniądze itd. Jak najbardziej możemy korzystać z talentów dla własnych, potrzeb, jednak powinniśmy się wystrzegać postawy wyzysku innych. Wykorzystując dane nam – streszczenie przypowieści o talentach Bóg daje nam różne talenty, abyśmy je pomnażali i budowali Królestwo Boże. Od człowieka zależy to czy je wykorzysta, czy zmarnuje. Aby pomnożyć talenty potrzeba wysiłku i uniżenia. Potrzebujemy kogoś, kto nauczy nas czegoś nowego. Będąc mistrzem w jednej dziedzinie, musimy stać się pokornym uczniem w innej.
Ks. Dawid Pietras Gorzów Wlkp. 2010 PRZYPOWIEŚĆ O TALENTACH Jak rozumieć tę przypowieść o talentach? Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że żaden ziemski obraz nie odda dokładnie rzeczywistości niebieskiej, o której mówił Chrystus! Dlatego wydawać by się nawet mogło, że Jezus promuje niesprawiedliwość społeczną, wzbogacanie się bogaczy, a zubożanie biednych! Zapewne zastanawia nas postawa pana, który zabiera jedyny talent swemu słudze. Został jednak pozbawiony daru nie dlatego, że był biedny, ale dlatego, że był gnuśny i bezczelny wobec swego Pana. Nie docenił zaufania, jakie mu dał pan. Nie zrobił nic, by odwdzięczyć się za otrzymany dar. Główna idea tej przypowieści mówi o człowieku, który został obdarzony talentami – DARAMI OD BOGA STWÓRCY! Każdy z nas otrzymał je w pewnej ilości według zdolności, ile jest w stanie w sobie rozwinąć! Odpowiedzialność spoczywa na człowieku za każdy talent. Trzeba jednak podkreślić, że człowiek sam w sobie jest wspaniały! Jest darem, dziełem Boga! Jest odkupiony przez drogocenną Krew Zbawiciela i przez chrzest przywrócony do dziecięctwa Bożego! Każdy z nas ma niepowtarzalną osobowość! Buduje niepowtarzalną i jedyną relację z Bogiem! Człowiek to osoba, która spotyka się z Drugą Osobą – Bogiem! Tyle jest dróg do Boga, ilu jest ludzi na świecie! Nie ma dwóch takich samych ludzi! Każdy więc z nas jest jakby źrenicą w oku Boga! Ma wielką wartość - niepowtarzalną! CZŁOWIEK NOSI W SOBIE BOGA, który mówi: „Ukochałem cię miłością odwieczną”. Człowieczeństwo jest nam nie tylko dane, ale przede wszystkim zadane – jak mówił Jan Paweł II! Oprócz tego więc, że każdy jest kimś wyjątkowym, został obdarzony jeszcze talentami! Tymi, które składają się na nasze człowieczeństwo i tymi, które zdobią człowieczeństwo! Te pierwsze to osobowość, charakter, temperament, intelekt… Te drugie to umiejętności, takie jak na przykład gra na instrumentach! Kard. Ratzinger mówił kiedyś: „Nie jesteśmy przypadkowym i pozbawionym znaczenia produktem ewolucji. Każdy z nas jest owocem zamysłu Bożego. Każdy z nas jest chciany, każdy miłowany, każdy niezbędny”. Z tych słów wynika, że by rozwinąć swoje talenty potrzeba poczucia AKCEPTACJI I MIŁOŚCI? MOŻE TYLKO W TAKIEJ ATMOSFERZE CZŁOWIEK WIDZI SENS ROZWOJU WŁASNEJ OSOBOWOŚCI? Może dlatego wielu spośród ludzi młodych w gimnazjum wciąż chce słyszeć, że ksiądz ich lubi… Kiedy wstawiam jedynkę za brak zadania pytają, czy ksiądz ich jeszcze lubi! Odczytuję tu pragnienie akceptacji i miłości, potrzebne do rozwoju talentów! Kiedy powie się księdzu, że kazanie było dobre, on poświęci kolejnym razem 2 razy więcej czasu na napisanie kolejnego! I podobnie w małżeństwie! Mąż zorganizował wspaniały kilkudniowy wyjazd na długi weekend! Jego żona powie do swych przyjaciół: Widzisz, to dzieło mego męża! Ale mu samemu tego nie powie! A SZKODA! Bo gdyby usłyszał te słowa, z jaką werwą organizowałby kolejny wypad! Spójrzmy, jak wiele od nas zależy! Starajmy się więc stworzyć w miejscach, w których żyjemy atmosferę akceptacji i miłości, potrzebną do rozwoju talentów! A do czego może prowadzić ich rozwój!? Sięgnijmy do przykładów z życia wziętych! Widzimy młodego Karola Wojtyłę, który wspaniale rozwija dary otrzymane od Boga! Dar głębokiej – pewnie można by powiedzieć – mistycznej wiary… Dar osobowości otwartej na potrzeby drugiego człowieka… Dar intelektu i fenomenalnej pamięci… Modlił się, nawiązywał przyjaźnie, uczył się języków… nauczył się hiszpańskiego ze słownika niemiecko-hiszpańskiego, by czytać w oryginale dzieła św. Jana od Krzyża! I w końcu idąc za głosem kapłańskiego powołania został wspaniałym papieżem! Pewien młody człowiek napisał, że JAN PAWEŁ II POKAZAŁ SOBĄ, JAK PIĘKNY JEST CZŁOWIEK! I trzeba dodać, że piękny jest wtedy, kiedy rozwinie swoje talenty otrzymane od Boga… Patrzymy na młodego Józefa Ratzingera i widzimy zapalonego intelektualistę! Kogoś kto otrzymuje talent wspaniałej mądrości, który rozwija, by poznawać Boga i Jego Kościół! Również idąc drogą kapłańskiego powołania – jako jeden z najwybitniejszych teologów – dociera do Rzymu! Zostaje stróżem katolickiej nauki wiary! I w końcu Wikariuszem Chrystusa na ziemi! To również człowiek, który rozwinął swoje talenty! Kościół z nim jest bezpieczny! Co by było, gdyby schowali oni swe talenty w ziemi?! Te postaci pokazują, że warto zainwestować w siebie! Warto być dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym księdzem. Warto być dobrym synem, dobrą córką! Warto być rzetelnym pracownikiem… Warto – jak by to powiedzieli młodzi – żyć z klasą! Tylko tacy są dziś słuchani… na przeciętniaków nikt już nie patrzy! Kiedy damy wszystko z siebie, by wypełnić nasze zadania, rozwinąć talenty… u zmierzchu naszego życia będziemy dumni z siebie! I zobaczymy, że nasze talenty wydały owoce! Dobrze wykonana praca daje satysfakcję, trud włożony w wychowanie dzieci daje poczucie spełnienia i szczęścia! Jesteśmy Mistycznym Ciałem Chrystusa jako Jego Kościół, i każdy z tych części stanowi część istotną! Nie ma części niepotrzebnych! Każdy ma jakieś zadanie, jakąś misję w Kościele i w świecie do wypełnienia! Każdy ma jakiś charyzmat, dla budowania wspólnoty Kościoła! Zakopanie go w ziemi osłabia ewangelizacyjną moc Kościoła! Umniejsza jego bogactwo i różnorodność! Są rzeczy, których nikt nie zrobi lepiej od nas! Jest coś, w czym jesteśmy najlepsi, niepowtarzalni! Rozpoznajmy więc swoje talenty i rozwijajmy je w życiu codziennym! Nie zakopujmy ich w ziemi! Niech nasze ukształtowane i piękne człowieczeństwo stanie się wspaniałym darem dla Boga, jaki Mu kiedyś złożymy, a w odpowiedzi usłyszymy z Jego ust: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”.
kazanie dla dzieci o talentach